Blog

Czym się zajmujemy? Czytaj na bieżąco na naszym blogu.

"Spotkaniowy powrót" 25. lutego 2011, 12:02

Po dwutygodniowej przerwie od poniedziałkowych spotkań i obozie zimowym, wracamy do nich ponownie. Pierwsze po przerwie spotkanie odbędzie się w najbliższy Poniedziałek 28 lutego. Spotykamy się niezmiennie przed furtą klasztoru dominikanów o stałej porze 16:45. Gorąco zachęcamy osoby chętne do przybycia.

Obóz zimowy 11. lutego 2011, 18:09

Jutro wyjeżdżamy na kolejny już obóz zimowy. Tym razem celem naszego wyjazdu będzie Radomyśl, tam spędzimy najbliższy tydzień, kreatywnie go wykorzystując. Relację z wyjazdu zdamy zaraz po powrocie.

Do zobaczenia za tydzień!

Kto nie godzi się na złe zachowanie? 26. stycznia 2011, 15:56

Kto lubi sprzątać i pomagać? A kto woli trzymać się z boku? Kto da radę zasnąć w każdej pozycji, a kto się modli, gubiąc buty?
Tego wszystkiego możecie się dowiedzieć już dziś, bo dodaliśmy informacje o kolejnych podopiecznych. Zapraszamy do czytania!

Poznaj ich lepiej


W krainie zabaw, czyli o wyjściu do „Anikina” 22. stycznia 2011, 09:31

W miniony poniedziałek o 16.45 wyjątkowo puste były dominikańskie krużganki i kapitularz, a przed budynkiem na Stolarskiej próżno było wypatrywać zaparko-wanego busa – to znak, że Łanowa „wyruszyła w Kraków”. W ramach poniedział-kowego spotkania, udaliśmy się do krainy zabaw, pełnej atrakcji i dziecięcych uciech. Tym razem odwiedziliśmy wraz z podopiecznymi krakowskie „Anikino” – miejsce szczególnie lubiane przez dzieci, miejsce, w którym mogą się one wyszaleć do woli i spróbować różnych nowych rzeczy. Każdy z podopiecznych znalazł tam „coś dla siebie”. Niektórzy próbowali swoich sił wspinając się po drabinkach i pokonując najróżniejsze, napotkane na swojej trasie przeszkody, inni woleli pohuśtać się w hamaku – jak np. Buła, czy też szaleć na zabawkowych samochodzikach – jak Adaś, czy Molo. Nie było oczywiście przeszkody, której nasi podopieczni nie próbowaliby pokonać i miejsca, w które nie odważyliby się zajrzeć. Niecodziennie przecież można się wspinać po drabinkach, zjeżdżać z wysokich zjeżdżalni, przeciskać między wąskimi tunelami czy pokonywać tory przeszkód. Ta swoboda oraz możliwość wypróbowania swoich sił i umiejętności sprawiła podopiecznym wiele radości oraz spowodowała, że droga powrotna do DPS-u minęła niezwykle spokojnie, tak więc wyjście możemy zaliczyć do jak najbardziej udanych.

Podłączone albumy

Poznaj ich lepiej


Kilka słów o naszym spotkaniu wigilijnym 30. grudnia 2010, 21:16

Tak jak dla każdego człowieka spotkanie przy wspólnym wigilijnym stole jest czasem wyjątkowym, tak również dla nas to wydarzenie było niezwykle ważne. Uroczystym akcentem Wigilii była wspólna msza w kościele OO. Dominikanów. Dla podopiecznych msza niezwykła – nie zawsze przecież modlą się w kościele pełnym ludzi, nie zawsze słuchają pięknie śpiewającej scholi. A więc było inaczej, niż podczas cotygodniowej mszy w kapitularzu. To bardzo prosty sposób, ale dobitnie dający odczuć podopiecznym, że nastał jakiś wyjątkowy moment, w którym oni biorą udział wraz z tyloma osobami zgromadzonymi w kościele. Ze skupieniem uwagi i grzecznym zachowaniem w czasie naszych cotygodniowych mszy bywa różnie, dlatego wypada naszych podopiecznych pochwalić, zachowywali się „prawie” wzorowo. „Prawie” – gdyż nie obeszło się bez drobnych wpadek, np. wtedy, gdy Bartuś uznał swoją rękawiczkę za zbędną i posłał ją nad głowami zgromadzonych ludzi trzy rzędy do przodu. Wróciła ona jednak do właściciela dzięki pewnej pani, która z serdecznym uśmiechem na twarzy podała rękawiczkę z powrotem.

Suto zastawiony stół, świąteczna atmosfera, dekoracje, choinka, pachnące sianko na stole, same znajome, serdecznie witane twarze i efekt murowany – wielka radość podopiecznych, a tym samym opiekunów. Po wspólnej modlitwie, którą poprowadził Ojciec Grzegorz, rozpoczęło się składanie życzeń i łamanie opłatkiem. A były to niezwykłe życzenia – niekiedy wyrażane słowami, a niekiedy serdecznym uściskiem na tyle wymownym, iż słowa były zbyteczne.

Chwile kolędowania i kosztowania wszystkich wigilijnych pyszności, przerwała wizyta wyjątkowego gościa. Nie trzeba go było długo zapowiadać, wystarczył wielki uśmiech na twarzy Adasia i jego wymowny gest, którym pokazywał wszystkim długą brodę. Oczywiście! To przybył święty Mikołaj z workiem pełnym prezentów! Jak Adaś mógłby nie rozpoznać takiej postaci?!

Z każdym zanurzeniem ręki przez Św. Mikołaja do ogromnego worka z prezentami, wspólne rozmowy przerywała radość dziecka, które Mikołaj wywoływał do odebrania świątecznej paczki. I tak, do ostatniego prezentu, cieszyliśmy się, widząc uśmiechnięte twarze naszych podopiecznych.

Tak dobrze się wspólnie bawiliśmy, że żal było usłyszeć: „Bus przyjechał, zbieramy się.” Ale kolejna Wigilia przecież już za rok.

Podłączone albumy

Poznaj ich lepiej


Subskrybuj