Kilka słów o naszym spotkaniu wigilijnym 30. grudnia 2010, 21:16

Tak jak dla każdego człowieka spotkanie przy wspólnym wigilijnym stole jest czasem wyjątkowym, tak również dla nas to wydarzenie było niezwykle ważne. Uroczystym akcentem Wigilii była wspólna msza w kościele OO. Dominikanów. Dla podopiecznych msza niezwykła – nie zawsze przecież modlą się w kościele pełnym ludzi, nie zawsze słuchają pięknie śpiewającej scholi. A więc było inaczej, niż podczas cotygodniowej mszy w kapitularzu. To bardzo prosty sposób, ale dobitnie dający odczuć podopiecznym, że nastał jakiś wyjątkowy moment, w którym oni biorą udział wraz z tyloma osobami zgromadzonymi w kościele. Ze skupieniem uwagi i grzecznym zachowaniem w czasie naszych cotygodniowych mszy bywa różnie, dlatego wypada naszych podopiecznych pochwalić, zachowywali się „prawie” wzorowo. „Prawie” – gdyż nie obeszło się bez drobnych wpadek, np. wtedy, gdy Bartuś uznał swoją rękawiczkę za zbędną i posłał ją nad głowami zgromadzonych ludzi trzy rzędy do przodu. Wróciła ona jednak do właściciela dzięki pewnej pani, która z serdecznym uśmiechem na twarzy podała rękawiczkę z powrotem.

Suto zastawiony stół, świąteczna atmosfera, dekoracje, choinka, pachnące sianko na stole, same znajome, serdecznie witane twarze i efekt murowany – wielka radość podopiecznych, a tym samym opiekunów. Po wspólnej modlitwie, którą poprowadził Ojciec Grzegorz, rozpoczęło się składanie życzeń i łamanie opłatkiem. A były to niezwykłe życzenia – niekiedy wyrażane słowami, a niekiedy serdecznym uściskiem na tyle wymownym, iż słowa były zbyteczne.

Chwile kolędowania i kosztowania wszystkich wigilijnych pyszności, przerwała wizyta wyjątkowego gościa. Nie trzeba go było długo zapowiadać, wystarczył wielki uśmiech na twarzy Adasia i jego wymowny gest, którym pokazywał wszystkim długą brodę. Oczywiście! To przybył święty Mikołaj z workiem pełnym prezentów! Jak Adaś mógłby nie rozpoznać takiej postaci?!

Z każdym zanurzeniem ręki przez Św. Mikołaja do ogromnego worka z prezentami, wspólne rozmowy przerywała radość dziecka, które Mikołaj wywoływał do odebrania świątecznej paczki. I tak, do ostatniego prezentu, cieszyliśmy się, widząc uśmiechnięte twarze naszych podopiecznych.

Tak dobrze się wspólnie bawiliśmy, że żal było usłyszeć: „Bus przyjechał, zbieramy się.” Ale kolejna Wigilia przecież już za rok.

Podłączone albumy

Poznaj ich lepiej