Nocka w kopalni, czyli łanowy weekend w Bochni 30. marca 2017, 15:26

Od zimowego obozu minął już ponad miesiąc, a nam mimo regularnych poniedziałkowych spotkań, tęskno było już do kolejnego wspólnego wyjazdu… I z tej tęsknoty właśnie powstał pomysł na łanowy wyjazd weekendowy. Na dodatek pod ziemię!

W ostatnią sobotę marca, w samo południe zapakowaliśmy naszych Podopiecznych i cały autobus (okazuje się, że między pakowaniem na dwa dni i na tydzień nie ma aż tak wielkiej różnicy…) i ruszyliśmy w stronę Bochni. Podróż, którą tradycyjnie rozpoczęliśmy wspólną modlitwą, upłynęła nam szybko i przyjemnie. Nieco gorzej było po wyjściu z autokaru, bo w Bochni przywitał nas chłód i deszcz, ale wizja obiadu w pizzerii przekonała wszystkich do niedługiego spaceru w okolice Rynku.

Sam obiad w pizzerii Corleone można spokojnie zaliczyć do jednej z większych atrakcji wyjazdu. Możliwość samodzielnego wyboru pizzy z karty dań i złożenia zamówienia z naszą niewielką pomocą, to dla naszych Podopiecznych duże przeżycie! A przecież to dopiero początek…

Szybko okazało się, że obiad w pizzerii choć zawsze cieszy, nie jest nawet w połowie skali przeżyć towarzyszącym zjazdowi do kopalni. Niektórzy, jak na przykład Grześ, byli przekonani, że lecimy w kosmos :) Z resztą przejażdżka kopalnianą windą zrobiła wrażenie nie tylko na Podopiecznych.

Zwiedzanie kopalni soli w Bochni rozpoczęliśmy od dość długiego spaceru podziemnymi korytarzami. Nie brakowało wielu zdziwień, radości na widok wagoników i sprawdzania, czy te ściany naprawdę mają słony smak. Spacer zakończyliśmy modlitwą w kaplicy św. Kingi, a zaraz potem udaliśmy się na nocleg w komorze „Kołdras”. Oj, niełatwo było zasnąć po dniu pełnym wrażeń i to 250 metrów pod ziemią, ale w końcu się udało ;)

W niedzielę po szybkim śniadaniu, pożegnaliśmy się z pracownikami kopalni, podziękowaliśmy za gościnność i wyjechaliśmy na powierzchnię, by jeszcze przed południem wziąć udział w mszy świętej w kościele pw. św. Mikołaja w Bochni. Po eucharystii mieliśmy jeszcze chwilę na placu zabaw, a potem niestety nadszedł czas powrotu do Krakowa.

Wyjazd do Bochni był co prawda krótkim, ale kto wie – może i naszym najintensywniejszym wyjazdem. Poza tym Łanowa odkryła kolejne z pozornie „niedostępnych” miejsc – tym razem pod ziemią. I wszystkim nam się to bardzo spodobało!

Galeria z Kopalni