Wiosenna zima - wiosna w głowie 25. lutego 2014, 13:13

I wróciliśmy. Zimowy obóz minął nam bardzo szybko i radośnie, choć zimowy w tym roku był tylko z nazwy. Pogoda, którą mogliśmy się cieszyć, była zdecydowanie bardziej wiosenna i choć w naszym towarzystwie nie brak wielbicieli szaleństwa na śniegu, nikt nawet nie próbował narzekać.

Łanowa po czterech latach powróciła do Bystrej k. Bielska-Białej. Przez tydzień gościliśmy w Domu Rekolekcyjnym „Nazaret” i jak zawsze był to czas wypełniony ciepłem, miłością i wzajemnym poświęceniem, którego tak bardzo potrzebują nasi Podopieczni jak i my sami. Wielki udział w tym miał Proboszcz tamtejszej parafii – ks. Tadeusz Krzyżak, który urzekł nas swoim zaangażowaniem i zrozumieniem dla wyjątkowości naszej grupy.

Po nieco zwariowanej „przyjazdowej” niedzieli, w poniedziałek przed południem wszyscy byli zwarci i gotowi, by odkryć Park Dinozaurów. Ruchome (i wydające dźwięki!) prehistoryczne gady wzbudziły wielkie zainteresowanie naszych Podopiecznych, którzy mieli okazję tego dnia porządnie wygrzać się na słońcu i spróbować swoich sił w grze w golfa. W tej aktywności – co nie dziwi – brylował Adaś, który kije golfowe postanowił wykorzystać także jako… kijki do nordic walkingu oraz gitarę. Po południu dalej cieszyliśmy się wspaniałą aurą, wysyłając w niebo setki wielkich baniek mydlanych, lśniących i mieniących się w promieniach zdecydowanie wiosennego już słońca.

Tego dnia – ku naszej wielkiej radości – dołączył do nas nasz duszpasterz o. Tomek Rojek, który codziennie sprawował dla nas Eucharystię. Był także wspaniałym wsparciem dla wszystkich, którzy potrzebowali pojednania się z Panem Bogiem, chwili rozmowy czy szczerego i niepohamowanego śmiechu, we wzbudzaniu którego dzięki swojej niepowtarzalnej osobowości nasz ojciec jest prawdziwym mistrzem :)

Kolejną atrakcją przygotowaną dla nas przez Helenę Wypych i Kubę Jurka była dogoterapia. Wizyta psów w naszym ośrodku jest zawsze jedną z najbardziej wyczekiwanych i tak było także tym razem. Głośne krzyki radości Mola słychać było nawet na drugim piętrze! Grzesiek porządnie wymęczył zresztą jednego z czworonogów, który cierpliwie biegał za rzucaną przez niego piłką. Wielkie zainteresowanie widać było także w oczach Dużego Wojtka, który – co wcześniej sprawiało mu trudność – pozwalał pieskowi jeść prosto ze swojej dłoni, nie zważając na… mokre plamy, które ten zostawiał nosem na jego ręce.

Nowością w naszym obozowym kalendarzu atrakcji była wizyta w Studiu Filmów Rysunkowych w Bielsku-Białej. Wszyscy razem wybraliśmy się do prawdziwego kina, gdzie mogliśmy zobaczyć kultowe dla nas opiekunów kreskówki – „Bolka i Lolka”, „Reksia” czy „Porwanie Baltazara Gąbki”. Przekonaliśmy się, że to co bawiło nas jako dzieci, absolutnie nie poddało się upływowi czasu i podobało się także naszym Podopiecznym, którzy z wielkim zainteresowaniem śledzili losy bohaterów znanych wszystkim bajek.

Takiego szaleństwa, jakie miało miejsce w Sali Zabaw „KidsLand” nie spodziewali się chyba najbardziej wyluzowani z nas. Prawdziwa wojna na kulki, wizyta gigantycznego królika, kolorowe korytarze, zjeżdżalnie i inne świetne atrakcje sprawiły, że dwie godziny spędzone tam minęły błyskawicznie. Nie było chyba osoby, która nie chciała krzyknąć na koniec: „ja chcę jeszcze raz!”.

Sprawdzonym i wzbudzającym wielkie emocje punktem programu na naszych obozach jest hipoterapia. Wybraliśmy się więc do Kóz (!), gdzie każdy z naszych podopiecznych mógł nie tylko jeździć konno, ale także pojechać na wycieczkę bryczką i zobaczyć na własne oczy jak wygląda profesjonalna stadnina oraz całe jej zaplecze. Dla zmęczonych w sympatycznym domku czekała herbata oraz ciastka, które w oka mgnieniu zniknęły ze stolika.

Na sobotnie przedpołudnie szczególnie czekał Marcin Jakubowski, który od kilku dni dopytywał się, kiedy w końcu pójdziemy na basen. W tym celu ponownie odwiedziliśmy sąsiednie Kozy. Zabawa w wodzie sprawiła nam i naszym Podopiecznym wielką radość. Ci, którzy na pływanie ochoty nie mieli, spędzili czas na znajdującej się obok hali sportowej. Oczywiście znaleźliśmy też czas na słodycze, które tak bardzo lubią nasi Podopieczni. No dobra, równie bardzo lubimy je my.

Na każdym obozie przychodzi smutny dla nas dzień odjazdu. Poranek niedzieli upłynął nam na doprowadzeniu do porządku naszego Domu, który dostosowany został przez nas do własnych potrzeb i dłuższą chwilę zajęło nam przemyślenie poprzedniej konfiguracji stołów, krzeseł i łóżek. Odnieśliśmy jednak pełny sukces i mogliśmy z czystym sumieniem udać się na mszę świętą w kościele parafialnym. Eucharystia, którą na zaproszenie ks. Proboszcza sprawował o. Tomek, była wyjątkowym i niezwykle wzruszającym momentem. Wspaniałe kazanie wygłoszone przez naszego duszpasterza, oprawa muzyczna, którą znamy z naszych łanowych mszy świętych, wybrzmiewająca w kościele pełnym wiernych, a przede wszystkim wspólna modlitwa Podopiecznych, nas – opiekunów oraz parafian z Bystrej była dla nas wielką nagrodą i darem od Pana Boga.

Dziękujemy wszystkim, bez których ten obóz byłby niemożliwy: naszym Darczyńcom, gospodarzom domu „Nazaret”, o. Tomkowi oraz wolontariuszom, którzy poświęcają swój czas i energię na głoszenie Podopiecznym Słowa Bożego. Dziękujemy Panu Bogu, za to że po raz kolejny dał nam przeżyć czas, który pozostanie w naszych sercach i głowach na bardzo długo i z pewnością wyda wspaniały owoc. Już myślimy o kolejnym obozie. My będziemy na pewno, czekamy też na Ciebie!

Podczas tegorocznego obozu w słodycze zaopatrzyła nas firma Bahlsen Polska ze Skawiny, za co wraz z naszymi uśmiechniętymi podopiecznymi serdecznie dziękujemy!

Podłączone albumy

Poznaj ich lepiej