„a po obozie... radość wielka” 12. marca 2011, 15:07

Tydzień w Radomyślu upłynął bardzo szybko i bardzo radośnie – aż nie chciało się wracać do codziennej rzeczywistości. Ta obozowa pochłonęła zarówno podopiecznych, jak i opiekunów, którzy mieli przez ten tydzień okazję, by pobyć dłużej ze swoimi podopiecznymi i poznać ich jeszcze lepiej. Codziennie czekały nas inne atrakcje, więc na nudę nie mogliśmy narzekać.
Odwiedzając basen w Sandomierzu, odkryliśmy nieznane talenty pływackie Patryka i Buły. Obydwu chłopcom kontakt z wodą sprawiał olbrzymią frajdę. Trzeba przyznać, że stworzyli oni również własne, efektowne style pływackie, których my – opiekunowie, jak dotąd, nie znaliśmy. Patryk i Buła byli również jedynymi odważnymi spośród podopiecznych, którzy zdecydowali się na zjeżdżanie z olbrzymiej zjeżdżalni.
Drugą obozową atrakcją była dogoterapia. Wielkie poruszenie wśród podopiecznych wywołała obecność psów. Głaskanie, przytulanie, jednym słowem cała gama pieszczot, które wywołały dużo radości u podopiecznych i sprawiły im ogromną przyjemność.
Jak każdy obóz, również i ten, nie mógł obejść się bez dyskotekowych tańców. Przed zabawą, każdy obowiązkowo musiał zgłosić się do „artysty” Patryka po makijaż – od kwiatków po kreski, kropki, szlaczki – dopiero tak udekorowanym można było szaleć na parkiecie.
Gdy w planie dnia nie mieliśmy żadnych dalszych wyjazdów, wtedy czas umilały nam spacery po okolicy. Na jeden z nich, zabraliśmy ze sobą balony, które wypuszczaliśmy później w niebo. Z reguły lądowały one na pobliskiej polanie lub w lesie i były tam jeszcze przez kilka najbliższych dni.
Dla Patrycji i Moniki nie była to jednak jedyna spacerowa atrakcja. Komu taką przyjemność jak im sprawiłoby jeżdżenie po zamarzniętych kałużach i słuchanie odgłosu pękającego pod kołami wózków lodu? Chciałoby się więcej takich spontanicznych radości, więcej czasu dla nas na spędzenie go z podopiecznymi – po prostu więcej obozów! Kolejny zatem w sierpniu? Wrześniu? Oby!

Podłączone albumy

Poznaj ich lepiej